Czy mam przebaczyć w każdej sytucji?
Na temat przebaczania istnieje wiele, i to bardzo zróżnicowanych poglądów.
Oczywiście, każdy odwołuje się do najdoskonalszego wzoru jaki znajdujemy w
postawie Chrystusa, wobec swoich oprawców. I tutaj też, często występuje
niepełne zrozumienie słów, jakie Jezus wypowiedział na krzyżu.
Jezus powiedział: "Ojcze, odpuść im, bo nie wiedzą, co czynią." (Łuk 23:34)
Zauważmy, że Chrystus, umierając na krzyżu za grzechy wszystkich ludzi, skierował to słowa nie do tych, którzy "nie wiedzieli, co czynili" lecz do Swojego Ojca. Wypowiedziane słowa są modlitwą do Ojca, aby wybaczył winę tym, którzy go krzyżowali. Widzimy więc, że wybaczenie leży w gestii Ojca, który jedynie może odpuścić grzechy. A Bóg, oczekuje od grzesznika powrotu na drodze pokuty, czyli wyznania swoich grzechów i postanowienia nie powracania do nich już więcej.
Powróćmy do kwestii przebaczania, z jakim my mamy do czynienia, gdy ktoś nas zrani, skrzywdzi lub popełni wobec nas inny grzech. Czy mamy przebaczyć bezwarunkowo, czy powinniśmy czekać na przyznanie się winowajcy do popełnionego grzechu?
Często słyszy się, że powinniśmy przebaczyć z serca, bez względu na to, czy osoba winna uzna swoją winę, czy też nie. Brzmi to bardzo ładnie, lecz co mamy zrobić z nauczaniem Jezusa, jakie znajdujemy w Ew. Łukasza, w17 rozdziale.
Chrystus powiedział: "Miejcie się na baczności. Jeśliby zgrzeszył twój brat, strofuj go, a jeśli się upamięta, odpuść mu." (Łuk. 17:3)
Warunkiem przebaczenia jest więc upamiętanie się osoby winnej. Jeśli chcemy miec zdrowy pogląd na jakikolwiek temat, który znajduje się w Biblii, musimy uwzględnić każdy werset, którego treść do tego nawiązuje. A te słowa są jak najbardziej na temat przebaczania.
Dlaczego Jezus ostrzegł uczniów, aby "mieli się na baczności". Taka uwaga jest przestrogą przed popełnieniem czegoś niewłaściwego. Uważam, że największym problemem, jaki pojawia się w sytuacji, gdy osoba pokrzywdzona, oczekujac na upamiętanie się winnego, jest to, że staje się jego sędzią. Słyszałem nieraz, jak osoba pokrzywdzona określała sposób upamiętania się winnego lub oceniała szczerość tej pokuty albo wyliczała ile razy może przebaczyć, a kiedy już nie musi.
Jesus powiedział o siedmiokrotnym upamiętaniu się winnego. Czy więc jest to jakiś limit, ile razy możemy przebaczyć, a kiedy już nie? Przecież, w inym przypadku w podobnej sytuacji, Chrystus użył określenia, aby okazać miłosierdzie aż siedemdziesiąt razy siedem. Czy tu znów chodzi o liczbę, czy raczej o jej symbolikę. Uważam, że Chrystus miał na uwadze wybaczanie w nieskończoność.
A co z przyznaniem się winnego do winy. Czy musimy czekać, aż winny przyjdzie, aby okazać upamiętanie? Właśnie, wówczas możemy stać się sędziami jakości tej pokuty. Czy możemy sądzić bliźniego? Jeśli nawet mamy "odpowiednie" wersety, aby ocenić szczerość czyjejś pokuty, to pamiętajmy, że stajemy się wówczas "sędziami Zakonu", a nie Jego wykonawcami.
Podsumowując to krótkie rozważanie na temat przebaczania, chcę podkreślić na czym polega prawdziwe przebaczanie, odwołujące się do wzoru, jaki mamy w Chrystusie. Tak jak Bóg udziela przebaczenia tym, którzy wyznają swój grzech, tak i my winniśmy przebaczyć każdemu, kto przyjdzie do nas i uzna swą winę. Nie ważne ile razy mamy wybaczyć, mamy uczynić to z serca, a nie z wyrachowania.
Oczywiście, nie można zlekceważyć sytuacji, gdy ktoś notorycznie popełnia ten sam grzech. Ale to jest już inne zagadnienie, jest to raczej kwestią nauczania i zachęcania do uświęcenia życia. Jeśli nas winny prosi o przebaczenie, musimy je okazać, bez względu na to ile razy to się zdarzy. A jeśli winny nie uznaje swojej winy, to co mamy mu wybaczać? Chyba, że sami uważamy kogoś za winnego. W takiej sytuacji stajemy się znów sędziami bliźniego, a nie powinniśmy. Jedynie Bóg wie co jest w sercu człowieka i tyko On może określić co jest przewinieniem, a co nie.
Henryk Hukisz